[to nic że deszcz i chłód…]

to nic że deszcz i chłód
wewnętrzne słońce świeci jednakowo


uśmiechem witam poranek
łagodnie zmierzam przez dzień
do chwili gdy będę mogła
swą głowę miękko wtulić
w poduszkę z dobrych snów

 

28.04.2017

Margot Stel

 

[ten ulewny deszcz…]

ten ulewny deszcz który właśnie pada

mieści w sobie przeszłe i obecne łzy

tylko deszczowi tak płakać wypada

korzystam z tego ja skorzystaj i ty

 

puśćmy z deszczem smutki tęsknoty i żale

wszystkie boleśnie puste bez czułości dni

uwierzmy że deszcz przepłacze nam trwale

brak pocałunków osamotnione sny

 

aż do błękitu nieba niech się wylewa

by do rzek spłynęło to co nam nie służy

patrz resztki chmur nad głowami wiatr rozwiewa

wkrótce zalśnią słońcem pełne łez kałuże

 

17.06.2016

Margot Stel

ŁÓŻKO

poduszki przestały tulić się do siebie

kołdry szczelnie owijają pojedyncze ciała

czerwone prześcieradło gładkie niewzruszone

ironicznie podchodzi do pojękiwań materaca

który zadziwiony retorycznie pyta

jakimże zrządzeniem ten podwójny ciężar

co mnie w sam środek tak słodko ugniatał

od dawna rozłożony na moich dwóch krańcach

dlaczego namiętność tak trywialnie zbladła

choć się wydawała nieskończenie trwałą

 

22.04.2016

Margot Stel

[na samotną mogiłę…]

Ten wiersz napisałam będąc jeszcze nastolatką. Tak się czułam wtedy, jakoś podobnie czuję się ostatnio… Mam nadzieję, że taki wewnętrzny stan wkrótce minie…

 

na samotną mogiłę

spadł ostatni liść

wiatr między gałęziami drzewa jęczy

 

dlaczego tak ciężko

przez życie iść

rozpacz z cierpieniem

rzucają pod nogi

ostre kamienie

raniące stopy do krwi

 

jednak trzeba iść

wciąż dalej i naprzód

gdzie życie prowadzi

 

u kresu drogi samotny grób

jesień listopadem płacze

 

02.11.1985

Margot Stel

 

OBRAZ

czernią/bielą malowany płaski obraz

prostą linią bez polotu

ramą zasad otoczony

twoje życie

 

nieskończony w swych wymiarach

obraz żywy wielobarwny

poza ramy wychodzący

życie moje

 

ani lepsze ani gorsze

ni piękniejsze ni też brzydsze

inne

 

kreatywnie mniej lub bardziej

każdy tworzy jak potrafi

własne życie

 

19.09.2014

M. K.

[co u ciebie?…]

– co u ciebie?

– miło że pytasz u mnie świetnie

kurczowo trzymam się życia

łapię ostatni oddech

zawracam go do początku

by krew odżywiał na nowo

obojętnie pomijam kakofoniczne skurcze serca

nie podsycam ich lękiem

otulona szczelnie w wiarę że dane mi będzie

witać poranne słońce

zapadam w miarowy sen

 

27.09.2013

M. K.