[ból dzielony przez dwoje…]

ból

dzielony przez dwoje

nie jest wcale mniejszy

 

lęk

po jednej stronie

osłabia również stronę drugą

 

gniew

odwieczny ślepiec

rozrywa wzajemne więzi

 

i tylko

Miłość bez powodu

o dziwo ma się dobrze

 

18.10.2017

Margot Stel

ΑΩ

 

[tuli… tuli… pan… ]

tuli… tuli… pan… tuli
panią do siebie czule
pani do pana czule się tuli

i tak wtuleni
w siebie wniknieni
z ziemią zrośnieni

z niebem nad głową
i rajem w sobie

pachnący majem
jednym są ciałem

04.05.2016

Margot Stel

1DSCN3623

[coś się skończyło…]

coś się skończyło? mogłabym wpaść w rozpacz

lecz po cóż smutno zwieszać głowę?!

uśmiech na twarz i dalej naprzód

nawet gdy obok brak drugiej połowy

 

tym samym z klatki zależności

ukochanego wypuszczam ptaka

wszak wolność esencją jest Miłości

więc ptak powróci lub… na zawsze da drapaka

 

11.05.2015

Margot Stel

[mężczyzno…]

mężczyzno

biegunie przeciwstawny

dodany by równoważyć

zmienne nastroje kobiety

do twarzy mi z tobą jak z uśmiechem

ubrana w twoje ramiona

śmiało przekraczam przepaść

codziennych obaw i lęków

 

w blasku twego spojrzenia rozkwitam

w cieniu obojętności więdnę

nie zaistniałabym bez ciebie

jak ty nie istniałbyś beze mnie

w miłości tak mocno się łączysz

że wręcz na wskroś przenikasz

 

i nie wiem już gdzie ty

mężczyzno się kończysz

a gdzie zaczynam ja kobieta

 

11.02.2015

 

M. K.

UTOPIA?

wypełnieni Miłością

po ostateczny koniec włosów

akceptujemy inność innych

sobie pozwalamy być sobą

niczym nie ograniczamy

istot bliższych nam i dalszych

złość zastępujemy wdzięcznością

do antagonisty mówimy:

kocham cię mój wrogu

nawet poczynania polityków

postrzegamy z wyrozumiałością

utopia?

emanacja dobra

12.01.2013

M. K.

Tak to z kobietami czasem bywa po wypiciu litra piwa:

– Jestem trochę pijana!  

rzekła Pani do Pana 

– Myśli mam zmącone,

odruchy takie bardziej w drugą stronę…

Więc nie zdziw się mój panie,

gdy siądę na twym kolanie

i całować zacznę w usta,

gdyż w głowie mi tylko rozpusta!

Namiętność we mnie buzuje

i robić mi nakazuje wszystko,

czego na co dzień się wzbraniam,

i jestem jak lwica, nie łania!

Pożreć cię jestem gotowa

i wolę czyny niż słowa,

więc zaraz doświadczysz tego,

czego na trzeźwo, ten tego,

raczej robić nie skoram.

Szalejmy więc tego wieczora!

Niech zmysły nas poprowadzą,

wolność tym samym nam dadzą!

W zmysłów pożarze płońmy

i w tym szaleństwie nieskromni

zatraćmy się, zamęczmy!

Bo któż nam dzisiaj zaręczy,

że czeka nas coś więcej

dnia następnego jeszcze?

Bo może to ostatnia chwila,

by miłość nas wyzwoliła

ze wszystkich ograniczeń?

A co mi tam! Tego tobie i sobie życzę!

 

16.11.2007

Margot Stel