[na samotną mogiłę…]

Ten wiersz napisałam będąc jeszcze nastolatką. Tak się czułam wtedy, jakoś podobnie czuję się ostatnio… Mam nadzieję, że taki wewnętrzny stan wkrótce minie…

 

na samotną mogiłę

spadł ostatni liść

wiatr między gałęziami drzewa jęczy

 

dlaczego tak ciężko

przez życie iść

rozpacz z cierpieniem

rzucają pod nogi

ostre kamienie

raniące stopy do krwi

 

jednak trzeba iść

wciąż dalej i naprzód

gdzie życie prowadzi

 

u kresu drogi samotny grób

jesień listopadem płacze

 

02.11.1985

Margot Stel

 

[skryłam się w żółtościach…]

skryłam się w żółtościach

płomiennorudych słonecznościach

zniknęłam wraz z czubkiem głowy

w barwie złocisto-brązowej

i tym kolorem słonecznym

wypleniam szarość zbyteczną

co już zalega zbyt długo

snując się mglistą smugą

poprzez moje istnienie

 

by nie wpaść w bezdenne znużenie

szarość w złoto przemieniam

ukryta w liści płomieniach

 

08.11.2014

M. K.

004-2014 11 08

PORA POETÓW

 

zardzewiała porudziała

żółto-płonna sczerwieniała

nasycona brunatnością

spadłolistną jesiennością

w osłupione zachwycennie

od lat wprawia mnie niezmiennie

wielobarwną swą paletą

pora twórcza dla poetów

 

18.10.2012

M. K.