LIMERYKI

 

Pewien wrocławski informatyk,

by nie wpaść w myślowy negatyw,

z zapałem robił sweet focie,

szczęśliwy, że przy tej robocie

niepotrzebny mu żaden statyw.

 

 

Strażnikowi miejskiemu z Bolesławca

rzekł pewien zwierzchnik – oprawca:

„Nic tak nie cieszy,

jak patrol pieszy!”

I zza biurka go usunął – łaskawca.

 

15/16.03.2014

M. K.

Reklamy

POZA CISZĄ

 

skryła się za milczeniem

z ufnością równą dziecku

co twarz zakrywszy dłońmi

wierzy że niewidzialne

tym samym bezpieczne

 

i tak schowana czeka

aż znajdzie ją niespiesznie

ktoś kto poza ciszą

potrafi dostrzec więcej

 

07.09.2013

 

M. K.

 

PUSTKA

zimne masz dłonie kochana

próbowałam zaprzyjaźnić się z pustką

przytulałam głaskałam

potraktowała mnie nad wyraz chłodno

 

czym się zatem odwdzięczysz

 

mogłabym złością lub żalem

jednak od dawna nie służę mroczności

poszłam po rozum do serca

stopniowo oswoję pustkę czułością

 

17.06.2013

M. K.

ODWIEDZINY

Nie robił tego często, a jednak wciąż się u niej pojawiał. Przychodził, zaglądał do różnych pomieszczeń i bywało, że od razu wychodził.  Ale najczęściej było tak, że pozostawał przez dłuższą chwilę i przyglądał się obrazowi, który ostatnio namalowała. Zawsze zostawiała go w jakimś widocznym miejscu.

Każdemu nowemu dziełu przypatrywał się z wielką uwagą. Śledził pociągnięcia pędzla, zwracał uwagę na kolory, próbował odczytywać jego nastrój. Niekiedy uśmiechał sie przy tym albo lekko wzruszał. Bywało, że smutniał. Wtedy wychodził najszybciej. Uciekał?

Przychodził, gdy była poza domem. Starał się nie pozostawiać żadnych śladów swojej bytności.

Nie potrzebował klucza do jej domu. Drzwi były zawsze otwarte.

Nigdy nie zamykała drzwi na klucz gdy wychodziła do pracy czy na zakupy. Ufała ludziom.

Zdarzało się, że po powrocie do domu wyczuwała znajomy, słodko-gorzki zapach wody po goleniu. Jedyny znak,  że znów był pod jej nieobecność.  Nie obawiała się jego wizyt, choć nie wiedziała z jakiego powodu nadal tu przychodził.

Ta sytuacja powtarzała się  od kilku lat.  Domyślała się dlaczego unika spotkania z nią. Akceptowała wizyty tajemniczego gościa i żyła tak jak gdyby nic nadzwyczajnego się nie działo.  Lecz w głębi siebie czekała na zmianę. W końcu pomyślała:  Choć jest jak jest, to przecież zawsze może być inaczej.

Któregoś dnia przed wyjściem do pracy napisała list:

Witaj,

wiem, że przychodzisz tu w czasie mojej nieobecności. Każda Twoja wizyta sprawia mi radość. Prawie tak dużą jak rozmowy, które dawniej prowadziliśmy ze sobą. Wiele wtedy  skorzystałam z Twojej mądrości, a wypowiedziane przez Ciebie słowa przypominają mi się nadal w różnych momentach życia.

Teraz unikasz spotkania ze mną, a ja szanuję Twój wybór.  

Skoro jednak pojawiasz się tutaj, to zastanawia mnie dlaczego to robisz?

Nie liczę na to, że odwiedzisz mnie  gdy będę w domu i osobiście odpowiesz ale może zechciałbyś  napisać w liście?

Może już na to czas?

 

List włożyła do koperty, na której napisała jego imię i położyła w widocznym miejscu obok czystej kartki, pustej koperty i swojego ulubionego, bardzo starego wiecznego pióra.  Szybko wyszła z domu, by nie spóźnić się do pracy.

Pochłonięta pracą nie miała zbyt wiele czasu na zastanawianie się, czy przyjdzie akurat dzisiaj. A jednak z pracy do domu niemal biegła i nawet codzienne robienie zakupów odłożyła na później.

List leżał w tym samym miejscu, w którym zostawiła go rano. Nie było jednak ani czystej kartki, ani pustej koperty. Na kopercie z listem widniało jej imię.

Powoli otworzyła kopertę i wyciągnęła list. Zawierał tylko jedno zdanie:

Sprawdzam czy jeszcze żyjesz i przyglądam się Twoim obrazom – one opowiadają mi o zmianach jakie w Tobie zachodzą  😉 

Upuściła list na stolik i westchnęła: Tylko tyle? Aż tyle?!  

 

17.03.2013

M. K.

Tak to z kobietami czasem bywa po wypiciu litra piwa:

– Jestem trochę pijana!  

rzekła Pani do Pana 

– Myśli mam zmącone,

odruchy takie bardziej w drugą stronę…

Więc nie zdziw się mój panie,

gdy siądę na twym kolanie

i całować zacznę w usta,

gdyż w głowie mi tylko rozpusta!

Namiętność we mnie buzuje

i robić mi nakazuje wszystko,

czego na co dzień się wzbraniam,

i jestem jak lwica, nie łania!

Pożreć cię jestem gotowa

i wolę czyny niż słowa,

więc zaraz doświadczysz tego,

czego na trzeźwo, ten tego,

raczej robić nie skoram.

Szalejmy więc tego wieczora!

Niech zmysły nas poprowadzą,

wolność tym samym nam dadzą!

W zmysłów pożarze płońmy

i w tym szaleństwie nieskromni

zatraćmy się, zamęczmy!

Bo któż nam dzisiaj zaręczy,

że czeka nas coś więcej

dnia następnego jeszcze?

Bo może to ostatnia chwila,

by miłość nas wyzwoliła

ze wszystkich ograniczeń?

A co mi tam! Tego tobie i sobie życzę!

 

16.11.2007

Margot Stel

SNY

sny
wyjęte spod kontroli
są bramą do światów
nieograniczających zmysłów
w żaden sposób

 

w nich nieświadomie
odsłaniasz siebie bez lęku
wyrażając niewyrażalne

 

robisz
czego na jawie
w niewoli umysłu
nie pozwalasz sobie
zrobić

 

czekam na każdy sen
w którym do mnie
przychodzisz
28.10.2008

M. K.