Wyróżnione
Opublikowany w GALERIA RÓŻNOŚCI

Tak dla przypomnienia:

Teksty oraz fotografie mojego autorstwa – tak jak wszystkie prace autorskie – są prawnie chronione.

Jeśli bardzo potrzebujesz je kopiować, czy udostępniać, to proszę nie zmieniaj ich treści, zawsze podawaj ich autora oraz odnośnik do strony, z której je skopiowałeś   🙂

I bardzo serdecznie proszę:  nie wykorzystuj prezentowanych tu treści w celu pogmatwania w życiu autora (czy też innych osób) w jakikolwiek sposób czyli nie rób innym tego, czego nie chcesz by zrobili Tobie  🙂

…odpowiadam tylko za swoje słowa…
nie odpowiadam za to jak je zrozumiesz,
jak na nie zareagujesz
i jakie nadasz im znaczenie…

Margot Stel

Reklamy
Opublikowany w 2014

[ukochanej istoty nie trzymaj…]

ukochanej istoty nie trzymaj

w klatce swoich myśli

nie trzymaj

nie więź jej słowami

ani żadnym gestem

puść ją wolno

pozwól jej zaistnieć

poczuć się osobno

złapać oddech

głęboki najgłębszy

pozwól odejść

 

i powrócić pozwól

 

15.08.2014

Margot Stel

Opublikowany w 2016

[nim rozrosnę się…]

nim rozrosnę się
do rozmiarów sporej dyni
pojaw się…

nim pomarszczę się
na podobieństwo późnojesiennego jabłuszka
pojaw się…

nim oszronię się opadnę
jak liście z drzew na przywitanie zimy
pojaw się!

przy Tobie
majową młodością rozkwitnę wiośnianie
rozbłysnę niczym słońce na widok lata
i lżejsza od motyli fruwających w brzuchu
radośnie dotrzymam kroku
we wspólnej wędrówce po górskich szlakach

25.09.2016

Margot Stel

Opublikowany w 2016

[ten ulewny deszcz…]

ten ulewny deszcz który właśnie pada

mieści w sobie przeszłe i obecne łzy

tylko deszczowi tak płakać wypada

korzystam z tego ja skorzystaj i ty

 

puśćmy z deszczem smutki tęsknoty i żale

wszystkie boleśnie puste bez czułości dni

uwierzmy że deszcz przepłacze nam trwale

brak pocałunków osamotnione sny

 

aż do błękitu nieba niech się wylewa

by do rzek spłynęło to co nam nie służy

patrz resztki chmur nad głowami wiatr rozwiewa

wkrótce zalśnią słońcem pełne łez kałuże

 

17.06.2016

Margot Stel

Opublikowany w GALERIA RÓŻNOŚCI

[tuli… tuli… pan… ]

tuli… tuli… pan… tuli
panią do siebie czule
pani do pana czule się tuli

i tak wtuleni
w siebie wniknieni
z ziemią zrośnieni

z niebem nad głową
i rajem w sobie

pachnący majem
jednym są ciałem

04.05.2016

Margot Stel

1DSCN3623

Opublikowany w 2016

ŁÓŻKO

poduszki przestały tulić się do siebie

kołdry szczelnie owijają pojedyncze ciała

czerwone prześcieradło gładkie niewzruszone

ironicznie podchodzi do pojękiwań materaca

który zadziwiony retorycznie pyta

jakimże zrządzeniem ten podwójny ciężar

co mnie w sam środek tak słodko ugniatał

od dawna rozłożony na moich dwóch krańcach

dlaczego namiętność tak trywialnie zbladła

choć się wydawała nieskończenie trwałą

 

22.04.2016

Margot Stel

Opublikowany w 2016

[tanecznym krokiem…]

tanecznym krokiem przez parkiet ulicy

sunął dwa w przód i jeden w tył

w lewo trzy kroki latarnię przytulił

„pardon psze pani rąszszczki całuję”

i w prawo cztery krawężnik jezdnia pisk opon

miękko rozłożył się na bruku

mógłby tak zostać ktoś nie pozwolił

zdziwiony bełkotał „dzieszkuję druhu”

nie wiedząc skąd tu dlaczego i po co

odpłynął chwiejnie w nieznanym kierunku

a za nim Anioł jak cień lub opiekun

– ten od Przypadków Beznadziejnych

 

24/26.01.2016

Margot Stel

Opublikowany w 2016

PODRÓŻ

ta podróż jak każda inna zacznie się od pierwszego kroku

zapłacony bilet spakowany bagaż wytyczony cel

albo marzenie wypowiedziane dawno temu zwietrzałe z lekka

 

przebieg tej podróży jak każdej innej z grubsza zaplanowany

od punktu A do punktu B pociągiem dalej autobusem z punktu C samolot

z nadzieją że w punkcie D jakaś dobra dusza odbierze z lotniska

 

także ta podróż jak każda inna ma pikantny smaczek niepewności

szerokim wachlarzem możliwości rozciąga się długa droga więc nigdy nie wiadomo

czy czas pojazdy miejsca i podróżni sprzęgną się ze sobą w synchroniczną całość

 

10.01.2016

 

Margot Stel

 

Opublikowany w 2016

[jeszcze…]

jeszcze nie zdobyta tym samym ciekawa

przyciąga nieznanym do odkrycia szlakiem

 

jeszcze tajemnicą dzikość czy uległość

czy pójdzie z nią łatwo czy też wręcz przeciwnie

bo śmiałków odtrąca i w przepaść ich zrzuca

 

jeszcze do niej mapy dokładnej nie stworzył

więc trochę po omacku będzie penetrował

 

jeszcze możliwością zachwyt lub znużenie

i wielką niewiadomą czas dojścia do szczytu

 

jeszcze tego nie wie czy się nią nasyci

czy może zapragnie zdobywać na nowo

jeszcze jej reakcji na siebie nie poznał

 

więc ciągle ma potencjał całkiem nowych doznań

 

03.01.2016

Margot Stel

 

http://www.odkrywamyinterior.pl/wp-content/uploads/2015/06/IMG_4811-1200x1800.jpg
http://www.odkrywamyinterior.pl/wp-content/uploads/2015/06/IMG_4811-1200×1800.jpg
Opublikowany w 2015, GALERIA RÓŻNOŚCI

SZUFLADA (song)

1.

w starej szafie szuflada

w niej wspomnienia układam

chronologia jest przy tym zbyteczna

 

pamiątkowe rupiecie

szybko wrzucam jak leci

byle tylko je schować na wieki

 

Ref.:

przeszłość trupem wonieje

niechaj nowe się dzieje

jasne piękne kochane i dobre

 

2.

niech mnie więcej nie dręczy

niech pamięci nie męczy

tym co przeszło minęło nie wróci

 

ja to wszystko chromolę

w tu i teraz żyć wolę

więc szufladę zamykam na kłódkę

 

Ref.:

przeszłość trupem wonieje…

 

3.

by do wspomnień nie wracać

życia przez to nie skracać

klucz zakopię głęboko w ogródku

 

dzisiaj tworzę swą przyszłość

dbam by dobrze to wyszło

starych błędów nie warto powielać

 

Ref.:

przeszłość trupem wonieje…

 

24.11.2015

Margot Stel

 

Opublikowany w 2015, WIERSZE Z PODRÓŻY do Wielkiej Brytanii,

[obumarła…]

obumarła by narodzić się na nowo

w języku Wszechświata nie istnieje nigdy

bez drugiego skrzydła lot dłuższy i trudny

lecz kierunek lotu mimo wszystko wspólny

 

gdy słowa niespójne prawdą jest działanie

milczący drogowskaz najprościej prowadzi

do miejsca gdzie mrok ze świtem

ponownie się spotka

 

15.10.2015

Margot Stel

Opublikowany w 2015, WIERSZE Z PODRÓŻY do Wielkiej Brytanii,

[dzień dobry…]

dzień dobry kochana

jak się spało? znów godziny bezsenne?

potrzebujesz pocieszenia

a ramiona zbyt krótkie by ogarnąć plecy

 

nie witaj dnia smutkiem

słońce na każdego jednakowo świeci

możemy rozmawiać o wszystkim

jedynie ze sobą tak dobrze się znamy

 

wyczesz z głowy zbędne myśli

pozostaw tylko te nieuczesane

wymaluj na ustach uśmiech

zanim zrobisz pierwszy krok w kolejny dzień

 

zawsze masz tyle mocy w niemocy

że to się nawet w rozczochranej nie mieści

 

19.09.2015

 

Margot Stel

 

 

Opublikowany w 2015

[ofiarował jej klejnot słów…]

ofiarował jej klejnot słów

kusiły

zachwycały niewyobrażalnym pięknem

do łez

zapragnęła słów dotknąć

zawrzeć w sobie zatrzymać

rozwiały się

nietrwałością jednochwilne

wyjątkowością iluzoryczne

słowa wyrwane z kontekstu zdarzeń

 

oczy szeroko otwarte zdumieniem

 

by pamiętać

 

07.08.2015

 

Margot Stel

 

Opublikowany w NIECODZIENNIK REFLEKSYJNY

18 lipca 2015, sobota

Sytuacja jakich prawdopodobnie sporo się powtarza:

„…wiele lat temu miałam kumpla. Powiedzmy, że miał na imię Marek. Spotykaliśmy się od czasu do czasu. Lubiliśmy przebywać w swoim towarzystwie. Świetnie nam się ze sobą gadało. Na różne tematy. Choć najczęściej dyskutowaliśmy o życiu jako takim, o związkach i relacjach międzyludzkich… Marek – starszy ode mnie o kilka lat – był bardzo dojrzały wewnętrznie. Cechowała go głęboka mądrość. Miał inteligentne i ciekawe przemyślenia. Swoje własne. Ja – czytająca wtedy bardzo dużo „mądrych książek” – sypałam jak z rękawa różnymi mądrymi, aczkolwiek nie własnymi, cytatami. Marek czasami kwestionował cytowane przeze mnie słowa. Ja – zafascynowana pasującą mi wówczas ich wymową – upierałam się przy ich nieomylności. W takich momentach dochodziło między nami niemalże do kłótni. W trakcie dość ostrej wymiany zdań zdarzało mi się usłyszeć zarzuty, że cytowane przeze mnie frazesy to tylko puste słowa i dopóki według nich nie postępuję, to są nieprawdziwe dla mnie i mogę je między bajki włożyć. O! Jakże się wtedy oburzałam! Zarzucałam Markowi, że na każdy temat musi mieć swoje zdanie, a w duchu wkurzałam się, że aż tak się wymądrza i ciągle mi udowadnia, że jestem głupsza od niego. W końcu któregoś razu doszło do tego, że gdy zaciekle upierałam się przy swojej (a tak naprawdę nie mojej) mądrości, usłyszałam spontanicznie rzucone przez Marka słowa:

– Głupia koza!

O! Zabolało mnie to jak diabli! – Toś ty taki?! – Pomyślałam, a głośno palnęłam:

– Skoro tak, to nie chce mi się z tobą więcej gadać!!! – odwróciłam się na pięcie i odeszłam. Na zawsze – jak się okazało. Bo urażona duma i zdeptane ego nie pozwoliły mi przyjąć ani późniejszych przeprosin Marka, ani prośby o wybaczenie, nie wierzyłam w jego zapewnienia, że jest moim przyjacielem i co by nie powiedział, to odbierałam to jako szyderstwo i atak na mnie. Emocje targały mną na wszystkie strony.  Skutecznie unikałam spotkania z nim. Na listy nie odpisywałam. Przez telefon rozmawiałam lakonicznie i wrogo. – No bo jak on mógł tak mnie nazwać?! Tak poniżyć?! A przecież sam się wymądrzał, głupek jeden! – Złość we mnie zagłuszała wszystkie inne nieśmiałe myśli, próbujące mi uświadomić, że Marka po prostu poniosły emocje, a tak naprawdę wcale w ten sposób o mnie nie myśli…

Po kilku miesiącach od tamtego zdarzenia Marek wyjechał za granicę. Przed wyjazdem próbował się ze mną spotkać. Przez telefon mówił, że chciałby się pożegnać, bo prawdopodobnie nie wróci już do kraju. Nie zgodziłam się na spotkanie – Po co mielibyśmy się spotykać?! Ja nie widzę takiej potrzeby! – odburknęłam na jego prośbę. Cały czas chciałam, żeby i jego zabolały moje słowa.

I wiesz co? Chyba osiągnęłam swój cel, bo Marek więcej się do mnie nie odezwał. Po dwóch latach dowiedziałam się od naszych wspólnych znajomych, że cały czas przebywa za granicą, do kraju wpada na krótko, po to tylko by odwiedzić rodziców… Ze mną już nigdy nie kontaktował się…

Minęło wiele lat od tamtego czasu. Wydoroślałam, dojrzałam wewnętrznie. Już potrafię być szczera sama ze sobą… A ponieważ Marka pamiętam do tej pory (chyba jednak był mi szczególnie bliski), to od czasu do czasu pojawiają się we mnie pytania:

– Czy warto było trwać w swoim uporze i patrzeć wtedy na całe zdarzenie li i jedynie z pozycji żaby?

– Dlaczego pozwoliłam na to, by przez swoją urażoną dumę stracić coś naprawdę cennego?

– Dlaczego nie dałam szansy nam obojgu i bez słowa wyjaśnienia zakończyłam znajomość z Markiem, pomimo tego, że przecież wcześniej doświadczyłam z jego strony wielu pięknych i wartościowych zachowań?

– Dlaczego tak łatwo przekreśliłam znajomość z nim oraz jego samego, jako mojego przyjaciela, choć w naszych dawniejszych rozmowach tak często cytowałam słowa mówiące o wybaczaniu i akceptowaniu innych takimi, jacy są?

– Co tak naprawdę sprawiło, że większe znaczenie nadałam słowom rzuconym przez Marka pod wpływem emocji, niż tym, które wypowiadał do mnie wcześniej, a które były pełne życzliwości, ciepła, a nawet czułości?

………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………..

Dopiero teraz – po latach i po różnych życiowych doświadczeniach – widzę, jaką wyjątkową osobą był dla mnie Marek. Na własne życzenie straciłam dar, jakim był on i jego bezinteresowna przyjaźń…

Chciałabym móc to naprawić…

Mówisz, że już na to za późno? Przecież czasu nie cofnę. Wypowiedzianych słów także. I w rezultacie mogę mieć żal tylko do siebie…

A jednak mimo wszystko mam nadzieję, że nasze poplątane ścieżki zejdą się z powrotem. I tym samym dostanę szansę, by szczerze powiedzieć Markowi, co czułam wtedy, gdy nazwał mnie głupią kozą, jak mocno mnie to ubodło i jak bardzo żałuję, że przekreśliłam wszystko, i nie dałam nam szansy na pogodzenie się ze sobą… Być może dla niego nie ma to już znaczenia i dawno zapomniał o całej sprawie, i… o mnie….

Natomiast we mnie to wszystko cały czas jest żywe i prawdopodobnie wyrażenie prawdy przyniosłoby mi ogromną ulgę…

Chciałabym móc go przeprosić…”

………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………..

Może warto na drażliwe i emocjonalne sytuacje popatrzeć z perspektywy orła, zamiast z pozycji żaby?
Wszak z góry można zobaczyć i więcej, i szerzej… Po latach zrozumiałam jedną ważną rzecz: prawdziwy Przyjaciel nigdy nie będzie mi schlebiał i mówił tylko to, co chcę usłyszeć. Za to zawsze będzie mi mówił szczerą prawdę. Nawet gdyby miała być bolesna w odbiorze. Bo dzięki temu mam szansę się rozwijać, a Przyjaciel jest m. in. po to, by mi w tym pomagać. Tak rozumiem Przyjaźń…

 

Margot Stel

 

 

Opublikowany w 2015

[na białej sali…]

na białej sali
w białej pościeli
leżę
wiotka
senna
wpół obecna

za przymkniętymi drzwiami
szybkie nerwowe
nie śpieszne spokojne
kroki
aniołów miłosiernych
stukotem obcasów odmierzają czas
do wyjścia

 

04.06.2015

 

Margot Stel

Opublikowany w 2015

[zanim spalę za sobą wszystkie mosty…]

zanim spalę za sobą wszystkie mosty

zanim otoczę się grubym murem zapomnienia

usiądę pod rozłożystym drzewem

wtulę się w jego życzliwą energię

zamknę oczy poczekam

spokojnie z pokorą poczekam

aż przewalą się burze

aż ucichną emocje

aż moje ukochane Słońce

wyjdzie zza ciemnych chmur

i zalśni najjaśniejszym blaskiem

nieograniczonym cieniem

 

20.05.2015

Margot Stel

Opublikowany w 2015

[coś się skończyło…]

coś się skończyło? mogłabym wpaść w rozpacz

lecz po cóż smutno zwieszać głowę?!

uśmiech na twarz i dalej naprzód

nawet gdy obok brak drugiej połowy

 

tym samym z klatki zależności

ukochanego wypuszczam ptaka

wszak wolność esencją jest Miłości

więc ptak powróci lub… na zawsze da drapaka

 

11.05.2015

Margot Stel

Opublikowany w 2015

[gdy dzień dobry kochanie…]

gdy dzień dobry kochanie zastępuje

nie chce mi się nawet z tobą gadać

to jedynie zacisnąć zęby

wziąć głęboki oddech

kilkadziesiąt oddechów

przepłukać oczy słoną wodą

na chwilę resztę życia

zamknąć się w szklanej wieży

i warkocz splatać z nadzieją

że może jednak powróci

rycerz ułomny z natury

na kulejącym szarym koniu

 

02.05.2015

Margot Stel

Opublikowany w 2015

[piersi nabrzmiałe do dłoni…]

piersi nabrzmiałe do dłoni

dotyku spragnione i chętne

delikatnym pieszczotom

w niewolę uległe

krągleją ponętnie

 

opuszczone przez dłonie

posmutniałe i tęskne

zapadają się w sobie

spopielał w nich ogień

ścichły beznamiętne

 

29.04.2015

Margot Stel

 

Opublikowany w 21.03.2015 - Muzeum Regionalne w Chojnowie

Wieczorek poetycki

Wieczorek poetycki „…a jednak słowem wciąż pisze życie…” zorganizowany w Światowy Dzień Poezji w chojnowskim Muzeum Regionalnym już za nami.

Publiczność dopisała, nikt w trakcie nie zasnął, nikt też w połowie nie wyszedł, więc śmiem uważać go za udany 😉

A tak poważniej to relacja z wieczorku znajduje się tutaj:

http://www.e-legnickie.pl/index.php/rozrywka-i-kultura-w-regionie/legnica-kultura/16415-wieczorek-poetycki-w-muzeum-foto

Bardzo serdecznie dziękuję Muzeum Regionalnemu za pomoc w jego zorganizowaniu, Arturowi i Waldemarowi za oprawę muzyczną, fotoreporterom za zdjęcia i relację z wieczorku, a wszystkim za przybycie i cierpliwe wysłuchanie naszej prezentacji 🙂

Poniżej zdjęcia wykonane przez Bogdana Misikiewicza:

11062927_10203842421046307_2748585475437278728_n 11070516_10203842430726549_8811124199614047113_n

10374029_10203842422166335_7708498837149538214_n

 

 

10690104_10203842421806326_7833892333323497487_n11079628_10203842425846427_6809589848362180474_n10885324_10203842425566420_869218237995416536_n11070189_10203842425086408_2072717697276261292_n11071928_10203842427286463_2258385207760799291_n10570425_10203842422446342_5070861061870165580_n


10686653_10203842427926479_3847517673491275474_n
11076230_10203842428206486_5870119125813784954_n11071570_10203842426726449_7201246469182985906_n11081250_10203842433446617_5764096626909193498_n

11006473_10203842433166610_8610765065589383494_n

1534316_10203842431726574_6345903386344435633_n
1511115_10203842428526494_2102267805655183346_n
11009221_10203842428766500_6723191002328152158_n 21683_10203842429766525_4454460859942172508_n 10428512_10203842430246537_5709138020309987617_n 11070922_10203842429846527_3254470625581269556_n

 

Opublikowany w GALERIA RÓŻNOŚCI

ZAPRASZAM!

Wspólnie z Muzeum Regionalnym w Chojnowie bardzo, bardzo serdecznie

ZAPRASZAM 

każdego, kto uzna, że ma ochotę w pierwszy dzień wiosny posłuchać moich wierszy.  

W moim wykonaniu, z muzyką gitarową w tle   🙂

 

plakat

 

Opublikowany w 2015

[mężczyzno…]

mężczyzno

biegunie przeciwstawny

dodany by równoważyć

zmienne nastroje kobiety

do twarzy mi z tobą jak z uśmiechem

ubrana w twoje ramiona

śmiało przekraczam przepaść

codziennych obaw i lęków

 

w blasku twego spojrzenia rozkwitam

w cieniu obojętności więdnę

nie zaistniałabym bez ciebie

jak ty nie istniałbyś beze mnie

w miłości tak mocno się łączysz

że wręcz na wskroś przenikasz

 

i nie wiem już gdzie ty

mężczyzno się kończysz

a gdzie zaczynam ja kobieta

 

11.02.2015

 

M. K.

Opublikowany w 2015

[właściwie cóż mam do powiedzenia…]

 

właściwie cóż mam do powiedzenia światu?

nic ponad to co przede mną inni

te same słowa myśli te same

jedynie w różne ubrane formy

 

a jednak słowem wciąż piszę siebie

mniej doskonale lub bardziej

choć czasem z tego motyl żelazny

pod którym może złamać się kwiatek

 

27.01.2015

M. K.

Opublikowany w 2014, Z HUMORKIEM ;)

Limeryk

Znam w Chojnowie pewnego znanego muzyka,

którego występy nagminnie ignoruje publika.

Lecz on się tym wcale nie zraża

i nowy plan w życie wdraża.

Wkrótce chojnowian zaskoczy jego autorska liryka!

 

28.12.2014

M. K.

Opublikowany w GALERIA SŁÓW zapisanych PROZĄ

Z notatnika Malkontenta

W mądrej książce przeczytałem: „Jak coś zalewa cię żółcią, wylej to na papier – nikomu nie zaszkodzisz, a sobie pomożesz”. – Dobra! Więc wylewam…

Znów się zaczęło! Dopiero co skończył się październik, a już były: pierniczki, marcepanki, mikołaje, ozdóbki, bombeczki, pierdółeczki, choineczki, aniołeczki – wszędzie!!! W mniejszym, większym sklepie, na bazarku, w TV i gdzie tylko się da!  Aż niedobrze się robi! Nie ważne, że to jeszcze prawie dwa miesiące! A zaraz potem kolędy ze wszystkich stron i przypomnienia: KUP! PODARUJ! NIE CZEKAJ! MUSISZ TO MIEĆ! Akurat! Nic nie muszę! A co, jeśli nie chcę?! Może nie potrzebuję kupować tych wszystkich ozdóbek, prezentów – bo trzeba, bo taka tradycja?!  I jeszcze mam się gapić na Kevina! Bo co?! Że sam w domu?! A może mam dość komercji i udawania, że jak święta to wesołe i szczęśliwe?! No bo z czego tu się cieszyć?! Że wydam ciężko zarobioną kasę na gigantyczne ilości żarcia, którego i tak nie będziemy w stanie przejeść? Że zwali się do nas rodzinka i będziemy udawać, że bardzo się lubimy, a najchętniej to w łyżce wody?… A może mam mieć radość z kolejnych pięciu par skarpetek i dziesiątego szalika otrzymanych w tzw. prezencie gwiazdkowym?! I jeszcze trzeba śpiewać kolędy choć fałszujemy niemiłosiernie ale tradycja!

Mam dość?! I buntuję się przeciwko sztuczności! Chrzanię tradycję i przestaję obchodzić święta! A co?! Kto mi zabroni?! Nie robię nic i już! Uff! Od razu lżej…

– Kochanie! Kolacja na stole! Goście już przyszli.

– A są prezenty?

– Oczywiście… Wyjątkowo dużo w tym roku. I chyba najwięcej dla ciebie…

– Już biegnę Kochana!

No dobra. W przyszłym roku przestanę obchodzić święta. Ale i tak ich nie cierpię!

 

01.12.2014

M. K.

Opublikowany w 1986 - 2006, GALERIA SŁÓW zapisanych WIERSZEM

[późno już…]

jeszcze jeden depresyjny wierszyk z kolekcji mało szczęśliwej nastolatki,  

czyli wszystko już było a historia lubi się powtarzać  😉  

 

późno już

wiatr stuka w ciemne okna

gwiazdami mruga noc bezsenna

szare cienie snują się ulicą

 

późno już

radość została za drzwiami

smutek do serca kołacze

tęsknota rozdziera duszę

 

późno już

jakoś cicho przebiega życie

nie przyjdziesz tak oczekiwany

wolisz wpadać w otchłań snu

 

późno już

śmierć omackiem się skrada

tuli się do ponurych dni

w każdym zostawiając ślad

 

16.03.1986

Margot Stel

 

 

Opublikowany w 1986 - 2006, GALERIA SŁÓW zapisanych WIERSZEM

[na samotną mogiłę…]

Ten wiersz napisałam będąc jeszcze nastolatką. Tak się czułam wtedy, jakoś podobnie czuję się ostatnio… Mam nadzieję, że taki wewnętrzny stan wkrótce minie…

 

na samotną mogiłę

spadł ostatni liść

wiatr między gałęziami drzewa jęczy

 

dlaczego tak ciężko

przez życie iść

rozpacz z cierpieniem

rzucają pod nogi

ostre kamienie

raniące stopy do krwi

 

jednak trzeba iść

wciąż dalej i naprzód

gdzie życie prowadzi

 

u kresu drogi samotny grób

jesień listopadem płacze

 

02.11.1985

Margot Stel

 

Opublikowany w 2014, GALERIA SŁÓW zapisanych WIERSZEM

[skryłam się w żółtościach…]

skryłam się w żółtościach

płomiennorudych słonecznościach

zniknęłam wraz z czubkiem głowy

w barwie złocisto-brązowej

i tym kolorem słonecznym

wypleniam szarość zbyteczną

co już zalega zbyt długo

snując się mglistą smugą

poprzez moje istnienie

 

by nie wpaść w bezdenne znużenie

szarość w złoto przemieniam

ukryta w liści płomieniach

 

08.11.2014

M. K.

004-2014 11 08